Byłam w niebie – Helena Goryczka

Exemple

Byłam w niebie – Helena Goryczka

Chciałabym się z wami podzielić moim przeżyciem, które miało miejsce przed 30 laty. Było to tak dawno, ale często powracam pamięcią do tych dni i tego przeżycia.

Urodziłam się w rodzinie ewangelicznie wierzącej. Już w dzieciństwie przyjęłam Pana Jezusa jako osobistego Zbawiciela. Uczęszczałam razem z rodziną do zboru w Gródku (Czechy). Wyszłam za mąż za wierzącego człowieka, oddanego Bogu. Kiedy byłam w ciąży z trzecim dzieckiem, moje ciśnienie zaczęło tak gwałtownie wzrastać, iż w końcu znalazłam się w szpitalu. Czułam się bardzo źle, a lekarze nie mogli uregulować ciśnienia. Rodzina i zbór modlili się za mną. Moje serce wypełniały pokój i radość. W końcowym etapie ciąży lekarze podjęli decyzję: „Chcąc ratować panią i dziecko musimy dokonać cesarskiego cięcia”. Po operacji nie mogłam długo odzyskać świadomości. Wezwano męża i poinformowano go o moim stanie. Wiem, że cały czas trwał w modlitwie, podobnie jak wiele braci i sióstr. Odzyskałam wreszcie przytomność, ale nie na długo. Według orzeczenia lekarzy mój stan był beznadziejny a pogarszały go jeszcze zaburzenia krążenia, co doprowadziło do obrzęku płuc i obecności krwi w płucach, która blokowała oddychanie gwałtownie pogarszając mój stan.

Mój mąż – świadek całonocnej walki o moje życie – wcześnie rano udał się do pewnego starszego brata ze zboru i wspólnie z rodziną modlili się prosząc Boga o moje zdrowie. Po skończonej modlitwie zaproszony brat, który często przekazywał do zboru prorocze słowa i tym razem objął mojego męża mówiąc: „Twoja żona będzie żyła”. W tym czasie jednak trwała walka o moje życie, a ja ponownie straciłam przytomność.

W pewnym momencie napięcie i walka mojego ciała przerodziły się w przyjemną ulgę i przestałam odczuwać jakikolwiek ból. Przede mną pojawił się anioł, wziął mnie na ręce i niósł do góry – coraz wyżej, ponad chmury, do nieba. Czułam się bardzo dobrze. To, co zobaczyłam, było zachwycające. Niebiańskie kwiaty, przemiłe zapachy, sama radość, a przede wszystkim niezwykła błogość i szczęście. Nie można tego opisać. Byłam na wskroś szczęśliwa i beztroska. Po prostu można to spróbować określić słowami Biblii: „Co oko nie widziało i ucho nie słyszało, co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują”. Bardzo cieszyłam się, lecz nagle pomyślałam: „Ja przecież niczym sobie nie zasłużyłam na taką wspaniałość i szczęście”. Niczego szczególnego nie dokonałam. Byłam zwykłą kobietą, zajętą zwykłymi codziennymi obowiązkami. Starałam się być jednak w bliskiej relacji z Bogiem, którego kochałam i który był moim Panem.

Pamiętam doskonale odpowiedź anioła: „Usprawiedliwiony grzesznik krwią Chrystusową”. Co za ulga. Powiedziałam do anioła: „Chciałabym tu już zostać na zawsze”. Anioł, wskazując ręką do góry, skąd dochodziła prześliczna muzyka i śpiew tak cudowny, że nie da się go określić, powiedział: „Do drugiego nieba”. Dziwne to, ale pomyślałam w tej chwili o moich nieżyjących dziadkach i o tym, że za chwilę zobaczę się z nimi.

W tym momencie ocknęłam się znów w szpitalu w swoim zbolałym ciele z trzema lekarzami nade mną. Dawali mi jakieś bolesne zastrzyki w żyły szyjne. Prawie, że oburzona odezwałam się do nich: „Dlaczego nie zostawicie mnie w spokoju, było już tak dobrze”. „Pani musi żyć, ma pani trzy córki!” – powiedział ordynator. Ja sama w tym momencie nie mogłam sobie wszystkiego uporządkować. Kontrast tej wspaniałości z rzeczywistością był szokujący. Jeden z lekarzy powiedział: „Narodziła się pani po raz drugi”. Faktycznie stwierdzono zgon i nawet były podzielone zdania co do mojej reanimacji, czy ją jeszcze kontynuować, czy już nie. Opowiadał mi o tym jeden z członków personelu szpitala.

Gdy trochę doszłam do sił, udałam się do gabinetu lekarskiego i opowiedziałam lekarzom i pielęgniarkom o tym, co przeżyłam i powiedziałam im, że to, o czym czytamy w Biblii jest prawdą. Lekarze, personel i pacjenci byli poruszeni. Niektórzy z nich zaczęli czytać Biblię. Leżałam w szpitalu jeszcze 6 tygodni i powoli wracałam do zdrowia. Cały ten czas myślałam o górnej ojczyźnie. Śpiewałam o niej pieśni i czytałam Biblię. Miałam też stale odwiedziny najbliższych, jak również braci i sióstr ze zboru. Wszyscy cieszyli się, że żyję. – Żyłam – zgodnie z obietnicą daną mojemu mężowi. Wszyscy uwielbiali Boga za to, że jest realny, czyni cuda i wysłuchuje modlitwy.

Po jakimś czasie wróciłam całkowicie do zdrowia i mogłam opiekować się moją rodziną. Lekarz zabronił mi ciężko pracować i ostrzegał przed ponowną ciążą. Po pięciu latach zaszłam jednak w ciążę, w której miałam dobre wyniki. Urodziłam naturalnie zdrowe dziecko, bez powikłań. Opiekował się mną ten sam lekarz, który był przy mojej reanimacji przy poprzednim porodzie. Był zdziwiony moim stanem zdrowia. Powiedział mi: „Do końca życia nie zapomnę tego przeżycia”

Patrząc z perspektywy minionych wydarzeń dostrzegam w Piśmie Świętym Bożą wierność i prawdomówność. Pan życia i śmierci przygotował nam wspaniałą, naprawdę wspaniałą przyszłość, co dane mi było na moment zobaczyć. Dzięki Jego świętej krwi i Jego ofierze mamy zapewnione nowe serce i nowe życie. Nasze imiona zapisane są w Księdze Życia. Usprawiedliwienie z naszej przeszłości jest dla wszystkich ludzi darmo i z łaski, bez naszych zasług. Dla człowieka zbawionego przejście ze śmierci do życia wiecznego jest zwycięstwem. Jest przeistoczeniem naszej wiary i ufności w widzianą obecność naszego Boga.

W 8 lat później po tym przeżyciu (gdy przeprowadziliśmy się z rodziną do Polski do Wisłoczka) zostałam wdową. Bóg jednak nigdy mnie nie opuścił i zawsze mi daje to, czego potrzebuję. Chwała Bogu!

One thought on “Byłam w niebie – Helena Goryczka

  • kazu

    chwała Bogu

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *